Niezalogowany użytkownik.
[zaloguj]


Pierwszy raz na stronie? Oglądaj chronologicznie


W związku z jakże potrzebną i ważną ustawą o ciasteczkach, Pani Halinka informuje, iż niniejsza strona wykorzystuje ciasteczka.


Więcej informacji o ciasteczkach.






@0014

Na moim Wydziale została wyznaczona Pani, która jest odpowiedzialna za praktyki studenckie. Żeby załatwić sobie praktyki, musiałam znaleźć instytucję, która mnie przyjmie, wypełnić kilka papierów, a następnie iść do tej Pani po jej podpis i pieczątkę.

Pani odpowiedzialna za praktyki siedzi w swoim pokoju cały dzień, od poniedziałku do piątku, ale jej "dyżury" związane z praktykami studenckimi zostały wyznaczone na czwartki w godz. 8-10. W tych godzinach miałam zwykle zajęcia, więc przyjechałam do tej Pani już po zakończeniu roku akademickiego (przyjazd i powrót na Wydział zajmuje mi ok. 3 godzin).
Z gotowym, wypełnionym dokumentem przybyłam to tej Pani po podpis i pieczątkę o godz. 9.30 w czwartek. Powiedziano mi, że Pani akurat gdzieś wyszła „na chwilkę ze swoją córką”. No więc usiadłam i czekam... czekam... czekam... O 10.05 pojawiła się Pani z opakowaniem wypełnionym jedzeniem od chińczyka w ręku i swoją małą córeczką. Podeszłam do niej z moim dokumentem do podpisania i tłumaczę, że załatwiłam sobie praktyki i czy mogłaby mi to podstemplować. A ona na to, że dyżury dla studentów są od 8 do 10 i jej dyżur już się skończył!!! "Proszę zostawić ten papier i przyjść za tydzień."

Przyjechałam po tygodniu, oczywiście w godzinach dyżuru. Wchodzę do pokoju Pani i tłumaczę, że przyszłam po odbiór tego papieru dotyczącego praktyk, który miał być podpisany i podstemplowany. Pani wstała od komputera, myśli, myśli..."Jak nazwisko?... Hm... Gdzieś tu był..." Szuka, przewraca sterty papierów na swoim biurku, zagląda do szuflad, zerka na półki... Jest. W końcu znalazł się mój papier, ale oczywiście niepodpisany. Pani wzięła długopis, podpisała się, przystawiła pieczątkę i cześć. Nie wliczając szukania mojego dokumentu, zajęło jej to 5 sekund, a ja musiałam na to czekać cały tydzień i zmarnować 6 godzin na dojazdy.

Nadesłane przez: Buciok
Dodany: Dec. 26, 2011, 5:22 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 3
 

@0013

Z relacji kolegi z roku:
Kolega trafił na listę skreślonych z uzasadnieniem, że nie złożył indeksu w wyznaczonym terminie. On totalnie zdziwiony tą sytuacją wybrał się do dziekanatu wyjaśnić sprawę, bo wyjątkowo zaliczył w tamtym semestrze wszystko w terminie i oddał indeks znacznie wcześniej od innych. Wyjaśnił Pani Halince, że musieli zgubić indeks w samym dziekanacie.
Ona zbulwersowana takimi oskarżeniami wykrzykiwała, że to nie możliwe, u nich nigdy nic nie ginie, co on sobie wyobraża. Chwilę później wchodzi Pani Bożenka, zupełnie nieświadoma toczącej się rozmowy, przejęta mówi: "Halina, znowu zginęły 3 indeksy.". Kolega podobno padł ze śmiechu. ;)

Nadesłane przez: shitbox
Dodany: Dec. 26, 2011, 5:15 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 6
 

@0012

Jedna z zasad składania pracy - "egzemplarz składany w dziekanacie powinien być wydrukowany dwustronnie i zbindowany".

Dziekanatowa "pani Halinka" przyjmuje pracę przygotowaną zgodnie z zaleceniami. Przygląda się jej pod każdym kątem. Dokładnym oględzinom poddaje spiralę łączącą bindowanie.

Pani H. (z błyskiem w oku): Ale... nie można zmienić tegooo (wskazuje palcem na spiralę) na listwę?! Jak to schować w dokumentach? (spojrzenie nie znające odmowy) - oddaje pracę

Spotkanie nr 2:
Ja: Nie było to takie łatwe...
H.: Ale cooo? (niewinne zdziwienie) Przecież tu na dole mają otwarte.
Ja: Znalezienie listwy.
H.: Ach, tak, te urlopy... (zamyślona, rozmarzona) Pewnie przez to nie ma (oględziny zmienionego ze ZBINDOWANEGO na ZBINDOWANY PO HALINKOWEMU egzemplarz)

H. akceptuje zmianę. Wyjmuje papierową teczkę, wsuwa tam pracę, wstawia do szafy w rząd innych i dodaje ukontentowana:

- Od tych kółek tak się nieładnie odkształcają... :/

Nadesłane przez: MissBai
Dodany: Dec. 26, 2011, 5:13 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 2
 

@0011

Trwa rekrutacja na studia II stopnia i w terminie 26.08-1.09 należy złożyć w dziekanacie wszystkie niezbędne do rejestracji dokumenty - potwierdzenie wpłaty, wydruk z rejestracji elektronicznej, ksero indeksu, dyplomu itp.

26 sierpnia: razem z (prawie) wszystkimi dokumentami udaję się do dziekanatu żeby się zarejestrować. Na miejscu usłyszałem że brakuje ksera świadectwa dojrzałości (na studia II stopnia ???) pomimo tłumaczeń "pani Halinka" kazała wrócić na drugi dzień uzupełnić dokumenty.

27 sierpnia: na drzwiach od dziekanatu karteczka "W dniach 27.08-2.09" sekretariat nieczynny z powodu urlopu...

Nadesłane przez: tchrikch
Dodany: Dec. 26, 2011, 5:08 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 5
 

@0010

Z życia wzięte:
Otwierają się drzwi do dziekanatu. Wchodzi student. Opiera się jedną ręką o biurko i zarzucając grzywą (bo inaczej tego nie sposób określić) mówi "chcę worek gipsu". Pani z dziekanatu odpowiada (również zarzucając grzywą) "a ja chcę apartament w Monte Carlo". Chwila konsternacji u studenta, który w milczeniu (i szoku) wychodzi. Ok. 5 minut później słychać głos z przedsionka (do dziekanatu wchodzi się przez takiż właśnie przechodni pokoik) "Dzień dobry, czy mógłbym prosić klucz do magazynu z gipsem, bo jest nam potrzebny...". Z uwagi na prawidłową formę (uprzejmościowo-formalną) student klucz otrzymał. Nawet z uśmiechem ;)

Nadesłane przez: merignix
Dodany: Dec. 26, 2011, 5:04 p.m.         Średnia ocena: -brak- [Dodaj ocenę]