Niezalogowany użytkownik.
[zaloguj]


Pierwszy raz na stronie? Oglądaj chronologicznie


W związku z jakże potrzebną i ważną ustawą o ciasteczkach, Pani Halinka informuje, iż niniejsza strona wykorzystuje ciasteczka.


Więcej informacji o ciasteczkach.






@0024

Dziekanat.
Godziny szczytu, kolejki do dziekanatu liczone w kilometrach.
W dziekanacie obsługują 3 panie (w tym, załóżmy, p. Halinka). Dwie uwijają się całkiem dziarsko przy petentach.
Pani Halinka, mimo że do 'lady', przy której 'obsługuje' niechętnie studentów ma jakieś 7m, siedzi dzielnie przed komputerem racząc ewentualnie zapytać grzecznie 'czego?' zza biurka.
Kiedy skruszony i uniżony student wybąka, w jakiej przyszedł sprawie, p. Halinka uczynnie odsyła po nowe podania i znajduje powody, dla których prośby nie można spełnić.
Przewija się ok. 10 osób, żadnej nie udało się skłonić p. Halinki, aby wstała zza biurka i podeszła.

W końcu sytuacja urosła do rangi zakładu. Opryskliwość i niedogodności zeszły na dalszy plan. Komu uda się sprawić, aby Halinka do niego podeszła wygrywa fanta (załóżmy optymistycznie, wchodzenie do dziekanatu bez kolejki do końca semestru) - nikomu się nie udało!

Nadesłane przez: zebra_gabinet
Dodany: Jan. 1, 2012, 8:33 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 1
 

@0023

Przychodzę do dziekanatu, żeby złożyć formularz z wyborem promotora i tematyki pracy. Wyjeżdżam na wymianę do Australii, semestr zaczyna się w lipcu, więc nie będzie mnie do grudnia, chciałam to załatwić przed wyjazdem, bo po powrocie będzie już za późno (trzeba go złożyć do końca października) Pani w dziekanacie do mnie "po co mi to teraz?" to jej wytłumaczyłam dlaczego teraz a nie później, ona do mnie "Ja nie mam co teraz z tym zrobić, niech ktoś to za panią przyniesie w październiku" :/

Nadesłane przez: ilikesunflowers
Dodany: Jan. 1, 2012, 8:29 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 1
 

@0022

Mam wybitnego pecha do spotykania na swojej drodze takich pan Halinek. Załatwianie czegokolwiek jest dla mnie udręką. Ale hitem była pewna sytuacja w sklepie, gdy stałam już przy kasie, płacąc za zakupy i uśmiechnęłam się do kasjerki.
Ona na to: A co się pani tak do mnie uśmiecha??
... :)

Nadesłane przez: Kasia
Dodany: Jan. 1, 2012, 8:21 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 3
 

@0021

Ojciec (60 lat) stoi przed budką z lodami. Sprzedaje starsza babka. Pyta ojca: "Na jakie lody ma Pan ochotę?".
Ojciec po krótkim namyśle: "na gruszkowe".
A babka na to oburzona: "Też wymyślił!"

Nadesłane przez: emanret
Dodany: Jan. 1, 2012, 8:17 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 5
 

@0020

Sklep osiedlowy (taki bez koszyków, co się podchodzi i mówi, co się chce). Ja z kolegą w kolejce. Podchodzimy do lady. Kolega pyta:
- Przepraszam serdecznie, ale czy jest mleko UHT?
Pani Halinka (z kamienną twarzą, jak to tylko ona potrafi):
- Nie ma uchatego, jest łaciate.

Nadesłane przez: ladyann
Dodany: Jan. 1, 2012, 8:15 p.m.         Średnia ocena: Tu miały być czekoladowe pianki Ilość ocen: 8